1. „Dom zły"
2. „Rewers"
3. „Moje Winnipeg"
4. „Droga do szczęścia"
5. Milczenie Lorny
6. „Delta"
7. Trzy małpy
8. Bracia Karamazow
9. „Tatarak"
10. Oszukana
Z przyjemnością stwierdzam, że ostatnie dwanaście miesięcy było dobrym czasem dla polskiego kina. Stąd nieprzypadkowo mój prywatny ranking najciekawszych premier tego roku otwierają dwie rodzime produkcje. Doprecyzowując, obrazy raczej niż produkcje, bo o filmach Lankosza i Smarzowskiego z pewnością nie należy pisać jako o części zbiorowej tendencji czy nurtu. Ostatecznie pierwsze miejsce przyznaję filmowi „Dom zły" głównie za to jak sugestywnie i pewnie wiedzie w świat niegodziwości, kłamstwa i brudu. Siła filmu Smarzowskiego leży w zachowaniu zdrowej proporcji pomiędzy brutalną dosłownością a trafną alegorią. „Dom zły" jest przykładem kina o niebywałej sile obrazu, w którym znaczenie rozpięte jest pomiędzy tym, co odpycha wizją brutalnej przyziemności, a jednocześnie zniewalająco intryguje. Pięć gwiazdek za odwagę i imponującą wyobraźnię filmową!
Rozczarowanie roku: Dotykając drażliwego tematu największego rozczarowania, tym razem, dokonanie właściwego wyboru nie kosztowało mnie wiele poszukiwań. Zestawienie tegorocznych przegranych otwiera Antychryst Larsa von Triera. Nie ukrywam, że kino Duńczyka było jedną z moich pierwszych filmowych fascynacji, stąd bardziej niż z przyzwyczajenia, zawsze wyczekiwałam jego kolejnych filmów z poczuciem autentycznego podekscytowania. O tym jak bardzo gusta się zmieniają przekonała mnie nie tylko twórczość von Triera. „Antychryst" natomiast ostatecznie zakończył moje dawne, nostalgicznie zabarwione przywiązanie, jakim przez lata darzyłam dorobek Duńczyka. Jedno jest pewne: w obliczu tak pretensjonalnego, a zarazem niezwykle wykoncypowanego bełkotu podszytego pseudointelektualizmem pierwszy raz moja konfuzja była silniejsza niż zażenowanie.
Zofia Ścisłowska



Liban
Beats of Freedom - Zew wolności
Alicja w Krainie Czarów
Różyczka
Nostalgia anioła
Dodaj swój komentarz...