NAJLEPSZE FILMY ROKU 2009: KUBA ARMATA

1. „Droga do szczęścia"
2. „Bękarty wojny"
3. „Dom zły"
4. „Zapaśnik"
5. „Delta"
6. „Kac Vegas"
7. „Ricky"
8. „Watchmen. Strażnicy"
9. „Zack I Miri kręcą porno"
10. „Zombieland"

Z mojego punktu widzenia i ku mojej dużej uciesze, rok 2009 w polskich kinach zdominowany został przez kinematografię amerykańską, nie tylko pod względem ilościowym, ale co istotne, a wcale nie takie oczywiste - jakościowym. Zaczęło się od mocnego uderzenia, kiedy to jeszcze w wyniku oscarowego szumu, na ekrany naszych kin weszły nowe produkcje dwóch moich ulubionych reżyserów: Sama Mendesa („Droga do szczęścia") oraz Darrena Aronofsky'ego (Zapaśnik). Oczekiwania siłą rzeczy były ogromne, ale w obu przypadkach śmiało mogę zapewnić, że całkowicie zaspokojone. Mało tego, „Drogę do szczęścia" zrealizowaną na podstawie znakomitej książki autorstwa Richarda Yatesa, a będącą największym oscarowym przegranym, nazwałbym filmem wybitnym, co do którego już teraz mogę zaryzykować stwierdzenie, że będzie się on znajdował wśród moich klasyków wszech czasów. Kolejne miesiące to zupełna zmiana klimatu - było intrygująco i powalająco wizualnie, a to za sprawą Zacka Snydera (Watchmen. Strażnicy), a nade wszystko dużo bardziej optymistycznie. Tutaj palma pierwszeństwa zdecydowanie należy się Toddowi Phillipsowi za „Kac Vegas" (brawa dla polskiego dystrybutora za przetłumaczenie tytułu), który bawi do łez, a czyni to w sposób inteligentny i bezpretensjonalny. Scena z tygrysem z pewnością na długo zostanie w pamięci każdego kto wybiera się na imprezę. Brakuje jedynie planszy z ostrzeżeniem: „nie próbujcie tego robić sami". Na drugim miejscu podium, wracający do wysokiej formy Kevin Smith (Zack i Miri kręcą porno), przede wszystkim za luźną wariację na temat filmowych tytułów. Swoją cegiełkę dołożył także Ruben Fleischer (Zombieland), który z ujmującą gracją pokazał iż zombie i kij bejsbolowy raczej się nie polubią. Z tym wybitnie amerykańskim artefaktem dobrych wspomnień nie będą mieli też naziści, a to w związku z pewnym, specyficznym zamiłowaniem Żyda Niedźwiedzia, jednego z „Bękartów wojny" Quentina Tarantino. I choć nie należę do zagorzałych fanów tego filmowego postmodernisty, bez dwóch zdań muszę przyznać, że zrobił film wielki - od strony dramaturgicznej, narracyjnej, aktorskiej , a nawet lingwistycznej.

W mojej dziesiątce znalazły się wreszcie trzy miejsca dla przedstawicieli kina europejskiego. Jest wśród nich specjalista od zaskakiwania, Francois Ozon, który w „Rickym" swoją strategię doprowadził do granic absurdu. Film spotkał się z różnym przyjęciem krytyki i publiczności, ale z pewnością nikt nie mógł powiedzieć, że tego, co zostało zaserwowane na ekranie, się spodziewał. I tak jak zaskoczył mnie zwrot akcji w Rickym, zupełnie niespodziewanie, bardzo duże wrażenie wywarła na mnie skromna, węgierska „Delta" Kornela Mundruczo. Obraz jakże inny od pozostałej dziewiątki, ascetyczny, nastrojowy, przemawiający obrazem, a przy tym niezwykle sugestywny i angażujący emocjonalnie. Last but not least, reprezentant Polski i jak mogłoby się wydawać, nie wyniesiony na piedestał „Rewers", a „Dom zły" Wojciecha Smarzowskiego. Film przerażający, przerażająco dobry. Dodam tylko, że było bardzo blisko, żeby druga, rodzima produkcja znalazła się na mojej liście. A mowa o kompletnie pominiętym w Gdyni, a dostrzeżonym przez Sundance Film Festival (sic!) „Wszystko co kocham" Jacka Borcucha, którego premiera odbędzie się 15 stycznia 2010 roku. Przynajmniej mam już jednego, murowanego kandydata na przyszłoroczne TOP 10. Tymczasem, jak to mówił Brad Pitt w Bękartach wojny: 'Arrivederci'!

Rozczarowanie roku: Niewprowadzenie do dystrybucji kinowej filmu Guya Ritchiego - "Rock'n'rolla". Co tu dużo mówić - wstyd!

Kuba Armata


Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Dodaj swój komentarz...

Przepisz liczbę z obrazka
simple_captcha.jpg



© 2005-2010 Kinoskop.plWięcej w Kinoskop.pl: Filmy | Ludzie filmu | Redakcja | Polityka prywatności | Kontakt
Repertuar kin: Warszawa, Łódź, Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Więcej...