Podobno to nie Elvis Presley, lecz jego zły brat bliźniak roztył się, zaczął brać narkotyki i nosić tandetne białe kostiumy bogato zdobione cekinami. Po śmierci króla rock'n'rolla świat obiegła historia, że to właśnie brata bliźniaka skremowano, podczas gdy sam Elvis wciąż żyje na jednej z odległych, rajskich wysp. Dwóch braci o sprzecznych osobowościach, których nie pogodziłoby żadne ciało. Znoszące się przeciwieństwa. Idąc tropem dalekich analogii "Człowiek w żelaznej masce" (1962) jest odległym wariantem podobnej opowieści.
Historia zamkniętego w Bastylii brata bliźniaka okrutnego króla Francji Ludwika XIV od lat poruszała twórców. Motyw zdrady i wykluczenia, jak echo biblijnego bratobójstwa, rozpalał wyobraźnię, skłaniając do coraz to nowych odczytań legendy. Źródła historyczne podają, że w Bastylii rzeczywiście przebywał więzień o nieznanej tożsamości, którego twarz zasłonięta płócienną maską do końca pozostała tajemnicą. Według Woltera był to Filip- brat bliźniak króla Ludwika XIV, wtrącony do więzienia w obawie przed rozpoznaniem. Niedługo potem historię spopularyzował Alexander Dumas (ojciec) w powieści "Wicehrabia de Bragelonne" - ostatniej części trylogii o przygodach Trzech Muszkieterów. Mroczna legenda zatajonego bratobójstwa stała się przyczynkiem wielu adaptacji i przekładów. Zupełnie jakby filmowcy poruszeni losem odrzuconego lecz prawomocnego władcy postanowili zrehabilitować tę marginalizowaną postać, ożywiając jej mit na ekranie. Henri Decoin w 1962 roku został kontynuatorem tej niepisanej, lecz jakże szlachetnej tradycji podejmowania adaptacji opartych na utworze Dumasa.
Ludwik XIV u progu zawarcia jednego z najbardziej lukratywnych kontraktów z Hiszpanią, który ma przypieczętować małżeństwo z hiszpańską infantką niespodziewanie zapada na chorobę o nieznanym pochodzeniu. Sytuacja komplikuje się na tyle, że matka króla, aby uniknąć skandalu i potężnego zamieszania politycznego postanawia uwolnić więzionego przez lata brata bliźniaka Ludwika i niepostrzeżenie zamienić braci miejscami, by dopełniwszy kontraktu Francja rosła w jeszcze większą potęgę. Jednak nikt nie przewidział faktu, że bezprawnie wzgardzony i uwięziony Henryk silny gniewem, który wzbierał w nim przez lata postanowi opuścić wyspę świętej Małgorzaty i udać się do Paryża, by tam domagać się sprawiedliwości. Tropem uciekiniera rusza najdzielniejszy spośród królewskich muszkieterów - szarmancki i waleczny d'Artagnan.
Henri Decoin stworzył swoją wersję zdarzeń. Wyraźnie zrywa z poważną tonacją, jaką nakazywałby temat. Dominuje spojrzenie komediowe. Ludwik nie jest tak okrutny i bezwzględny jak zwykło się go dotąd portretować. Przyznaje, że nie wiedział o mrocznych postępkach swoich rodziców, a w chwili konfrontacji z Henrykiem być może powodowany poczuciem winy proponuje, by brat zajął jego miejsce na tronie. Z doniosłego hasła walecznych muszkieterów „Jeden za wszystkich!- Wszyscy za jednego!" ocalał jedynie d'Artagnian - podstarzały uwodziciel, który z nostalgicznym rozrzewnieniem wspomina swoje dawne dokonania. Wszystko podane w konwencji kina klasycznego nabiera lekkiego, farsowego charakteru. Historia bazuje głównie na schemacie komedii omyłek pełnej fabularnych forteli. Bohaterowie są poczciwi jak mało kiedy, a ich cechy karykaturalnie wyolbrzymione. Ale może i dobrze, bo mam wrażenie, że kino płaszcza i szpady ogląda się dziś z czysto rozrywkowych pobudek. Swobodna, komediowa forma znosi sztywne wymogi kina kostiumowego.
"Człowiek w żelaznej masce" jest dobrą propozycją dla koneserów gatunku lub adoratorów filmów, które do niedawna można było zobaczyć w niedzielnym, przedpołudniowym cyklu programu pierwszego. Dla wszystkich, których ciekawi jaki był filmowy Henryk XIV zanim zagrał go Leonardo DiCaprio. Dystrybutor zapowiada wydanie kolejnych filmów, dlatego prawdziwym wielbicielom kina spod znaku płaszcza i szpady nie przyjdzie już czekać zbyt długo. Swoją drogą, ja chyba zaczekam na fabularyzowaną historię bliźniaków Presley.
Opis wydania:
- liczba nośników - 1
- dodatki - menu główne, wybór scen, zapowiedzi, zwiastun
- dystrybucja: Monolith

Dodaj swój komentarz...