Pobierz najnowszy plugin Flash

"ROCKY HORROR PICTURE SHOW", CAMP, GLAM ROCK I MIDNIGHT MOVIES

Maciej Stefaniak

Fenomen filmu Rocky Horror Picture Show (1975) to pierwsze takie zjawisko w historii kina. Nigdy wcześniej żaden film nie zyskał sobie takiej rzeszy wiernych widzów, pomimo miażdżącej krytyki. Wśród wąskiej specyficznej widowni, stał się on filmem kultowym.

Historia tego filmu rozpoczyna się w Anglii wraz z musicalem "They Came from Dentow High" autorstwa Richarda O'Briana, który po raz pierwszy został wystawiony w małym undergroundowym teatrze w Chelsea jako "Rocky Horror Show" w roku 1973. Na fali popularności spektaklu, w dwa lata od premiery, producent Michael White zdecydował się na ekranizacje sztuki pod tytułem "Rocky Horror Picture Show".

Historia przedstawiona w filmie to jedna niezwykła noc dwójki młodych ludzi. Janet Weiss, w tej roli młodziutka Susan Sarandon i jej narzeczony Brad Majors (Barry Bostwick) jadą z Dantow w Ohio do swojego byłego profesora, a teraz przyjaciela, Everetta V. Scotta, by zaprosić go na swój ślub. Po drodze „na środku nigdzie" psuje im się samochód i postanawiają zapukać do pierwszych drzwi jakie napotkają. W strasznej burzy udaje im się dotrzeć do domu doktora Frank-N-Furtera, który bardziej przypomina średniowieczne zamczysko niż przytulny wiejski domek. Bohaterowie zostają wpuszczeni do środka, rozebrani do bielizny i zaproszeni na przyjęcie zorganizowane przez właściciela zamczyska.

Doktor Fran-N-Furter pojawia się niespodziewanie zjeżdżając windą. Ma na sobie czarną pelerynę, buty na wysokim obcasie, ostry makijaż na twarzy, mocno podkreślone oczy i usta. Wszystko to, plus ogromne kły upodabnia go do hrabiego Drakuli.

Tutaj mamy już pierwsze nawiązania do sztuki. Zaczynając od samego imienia doktora: Frank-N-Furter. Jest to połączenie doktora Frankenseina, głównego bohatera książki Mary Shelley, oraz jej licznych adaptacji z frankfurterkami. Doktor Frank-N-Furter podobnie jak doktor Frankenstein planuje stworzyć człowieka obdarzonego nadludzkimi zdolnościami. Jednak różnica polega na tym, że jeśli monstrum bohatera książki Shelley ma być silne, tak tutaj liczy się przede wszystkim piękno fizyczne. Tak więc twór doktora jest pięknym młodym człowiekiem o błękitnych oczach, blond włosach i ciele greckiego Boga. Jest on atrakcyjny zarówno dla właściciela zamku jak i dla pruderyjnej Janet.

Kolejne nawiązanie do literatury to wspomniany już wcześniej Drakula. Doktor podobnie jak rumuński hrabia jest z jednej strony budzącym lęk potworem, a z drugiej jednak strony ma w sobie coś niezwykle pociągającego.
Po wyjściu z windy Frank-N-Furter poruszając się, w delikatny kobiecy sposób zaczyna śpiewać:

Niech was nie straszy mój niezwykły strój
Niech mój wygląd was nie gorszy.
Mogę budzić lęk w jasnych świetle dnia,
Jestem dzikim kochankiem w nocy. (1)

Nagle, przechodząc miedzy gośćmi, Doktor zrzuca z siebie pelerynę. Jest szczupłym mężczyzną ubranym tylko w kobiecą bieliznę: gorset, pończochy na podwiązkach podkreślające jego zgrabne nogi, na rękach czarne rękawiczki, a na szyi olbrzymie perły. Dalej śpiewa:

Jestem Transwestytą z planety Transseks
W Galaktyce Transylwania.

Doktor Frank-N-Furter jest w tym filmie wypadkową tego co działo się w sztuce lat siedemdziesiątych. Jego ubiór, makijaż, sposób poruszania się twórcy zaczerpnęli z muzyki glam rockowej, nawiązując w ten sposób do gwiazd tamtego okresu jak David Bowie czy wczesny Queen. Podobnie jak oni doktor jest androginiczny i jak sam mówi transseksualny.
Poza glam rockiem w postaci Frank-N-Furtera, jak i w całym filmie mamy silny wpływ campu.

Camp to pojecie wywodzące się z kultury gejowskiej lat siedemdziesiątych. Cechuje go przede wszystkim: umiłowanie sztuczności i przesady, estetyczne wyrafinowanie, absurdalność, manieryczność, frywolność, ignorowanie cech płci, żart, humor(2). Postać doktora klasyfikuje się, gdzieś pomiędzy drag queen, a androgenem.

Z drugiej jednak strony doktor jest nawiązaniem do estetyki kina klasycznego i jego gwiazd. Głównie do Marleny Dietrich i kreowanej przez nią postaci Loli Loli z filmu "Błękitny anioł". Marzy o tym, by stać się delikatną Fay Wray, która w King Kongu z roku 1933 zagrała Ann.
Przez swój wygląd Frank-N-Furter jest absolutną kwintesencją kiczu, kiczu podniesionego do rangi najwyższej sztuki. Jest najlepszym przykładem na zmiany zachodzące w sztuce, a z drugiej strony sam przez swoją niezwykłość wpływał na późniejszą sztukę. Ludzie naśladowali jego stroje, makijaż i sposób poruszania się. Stał się ikoną, niepowtarzalnym świadectwem sztuki campu. Poprzez swój kobiecy sexapil i męską perwersyjność był on pociągający dla obydwu płci, był całkowitą nowością w świecie kultury.

Już w momencie, gdy doktor pojawia się na ekranie widzimy, że film jest połączeniem wielu gatunków filmowych:

  • filmu grozy - doktor jest wampirem,
  • science-fiction - przybył z kosmosu
  • musicalu - śpiewa
  • horroru - jest naukowcem planującym ożywić zmarłego człowieka jak doktor Frankenstein
  • komedii - jego przerysowany wygląd jest komiczny.

Frank-N-Furterowi udaje się stworzyć swoje monstrum i nazywa go Rockym Horrorem. W tym przypadku mamy kolejne bardzo silne nawiązanie do sztuki. Doktor traktuje swój twór i mówi o nim jak o dziele sztuki. Uważa, że stworzył idealnego człowieka o pięknej twarzy i idealnych proporcjach ciała. Wygląda jak ożywiona grecka rzeźba.

Następnie doktor zabija Eddiego, swoje poprzednie dzieło, które niestety, jako prototyp, miał wiele wad. Spędza noc z Rockym, następnie uwodzi najpierw Janet, a potem Brada. Zamienia wszystkich w woskowe figury, które są wyidealizowaną wersją bohaterów greckich. Ostatecznie ginie z rąk swojego pomocnika Riff Raffa i gospodyni Magenty. Zgodnie z konwencją kina Hollywoodzkiego zło musi zostać pokonane. Pogromcy doktora zabierają zamek z powrotem na planetę Transseks, a Janet i Bradowi udaje się uciec z niego w ostatniej chwili.

Kolejną dziedziną sztuki do jakiej nawiązuje film jest malarstwo. Reżyser proponuje widzowi pewną zabawę. W filmie pojawia się kilka obrazów, czasem w dość niespodziewanych miejscach, jak na przykład "Stworzenie Adama" na dnie basenu. Mamy też "Farmera i jego żonę". Bohaterowie tego obrazu najpierw pojawiają się na początku filmu i śpiewają chórki w piosence, podczas której Brad oświadcza się Janet. Później ten sam obraz widzimy w zamku doktora Frank-N-Furtera. Natomiast w salonie z nad jego kominka uśmiecha się do nas Mona Lisa.

W filmie są także nawiązania do historii kina. Tłem sceny, w której rozgrywa się finałowy spektakl jest czołówka RKO Pictures, wytwórni filmowej działającej w latach trzydziestych, która wyprodukowała między innymi „Obywatela Kane'a". Są też nawiązania do konkretnych filmów.

Poza bezpośrednim odniesieniem do Marleny Dietrich w "Błękitnym aniele" czy estetyki "Frankensteina" mamy też cytaty z filmu "King Kong". Gdy pod koniec filmu Riff Raff zabija doktora Rocky Horror bierze go na swoje ramiona i razem z nim wspina się po antenie nadawczej RKO, podobnie jak King Kong z Ann na szczyt Empire State Building. Spadają jednak z niej, ranieni śmiertelnie pociskiem i razem wpadają do basenu. Marzenia Frank-N-Furtera o zostaniu delikatną bohaterką tego filmu, spełniło się.

Jest też nawiązanie do "Narzeczonej Frankensteina" kontynuacji filmu z 1933 roku. Gdy Riff Raff i Magenty zabijają doktora ona jest ubrana i uczesana jak Elsa Lanchester, która gra tytułową rolę w filmie.

Taki rodzaj zastosowania sztuki w filmie, zarówno jeśli chodzi o obrazy jak i filmy, ma na celu sprawdzenie spostrzegawczości widza, a także jego ogólną wiedzę z zakresu sztuki. Im lepiej orientujemy się w szeroko pojętej historii sztuki, tym zabawa jest lepsza.

Jest to bardzo dziwny rodzaj sztuki. Z założenia sztuka ma wychwalać piękno, to co w przyrodzie jest najatrakcyjniejsze, uwydatniać zalety pomijając wady. Tutaj piękno odnajdujemy w zupełnie innym, dość niespodziewanym miejscu. „Rocky Horror" jest obrazem naturalistycznym, swego rodzaju afirmacją brzydoty. Doktor jest kiczowaty, dziwacznie ubrany, jego ruchy są przerysowane, a mimo to sposób w jaki jest pokazywany sprawia, że Frank-N-Furter jest na swój pokręcony sposób piękny. Możemy śmiało nazwać to estetyką brzydoty. Jednak ta estetyka nie dotyczy tylko doktora, ale całego filmu. Oglądając film praktycznie wszystko co widzimy jest brzydkie i zniszczone: zamek doktora, kościół na początku filmu, to samo tyczy się ludzi, którzy są dziwaczni, szpetni i wyjątkowo niesympatyczni jak choćby: Magenty czy Riff Raff, który dodatkowo obarczony jest wielkim garbem.

Podobnie rzecz się ma w stosunku do najważniejszej dziedziny sztuki w filmie, która wynika z konwencji gatunkowej. Chodzi tutaj o musical. W filmie jest ok. dwudziestu piosenek, nie rzadko w towarzystwie układów choreograficznych. Wiele z nich stało się niezaprzeczalnymi hitami.
Ich cel jest dwojaki:

  • po pierwsze rozrywka. Piosenki są wesołym urozmaiceniem filmu. Są zabawnym komentarzem, dopełnieniem akcji ("Creatures of the Night").
  • po drugie napędzają akcję filmu na przykład "Damn it, Janet", w której Brad oświadcza się Janet.

Największą karierę zrobiła piosenka "Niech znów zapętli się czas" z niezapomnianym układem choreograficznym :

To tylko w lewo skok,
A potem na prawo krok,
Dłonią chwyć się pod bok,
Kolana razem złącz,
Ruch bioder w tył i przód.
Oto do transu Klucz.

Jednak nie można zaprzeczyć temu, że mimo olbrzymiej popularności i stałego miejsca w historii musicalu, są one kiczowate i całkowicie o niczym tak jak przytoczona tu: "Niech znów zapętli się czas". Może wląsnie przez to dziwnie pojęte piekno film zrobił tak wielką karierę. Nie ma on rozbuchanych ambicji wysokobudżetowych filmów, wydumanych dialogów czy klasycznego scenariusza, stanowi czystą rozrywkę.

Film nie ma klasycznej narracji, nie jest on odwzorowaniem rzeczywistości. Mamy tu szereg czynników odróżniających ten film od naszego świata. Przede wszystkim obecność narratora, który jest wszechwiedzący. Co jakiś czas akcja filmu jest przerywana i pojawia się narrator, który wtrąca jakiś komentarz. Sama konwencja filmu nie jest odwzorowaniem rzeczywistości: horror, film grozy, science-fiction i musical.

Wpływ filmu na kulturę i sztukę był ogromny, obecnie można go porównać do fenomenu Harry'ego Pottera i jego wpływu na ilość czytanych książek przez dzieci. Rocky Horror Picture Show był pierwszym kultowym filmem w historii kina. To dla niego powstało to określenie. Określenie, które w dzisiejszych czasach zostało strywializowane do granic możliwości. Dziś kultowym filmem nazywa się byle filmik, który pobił kolejny rekord box officu jak kolejne części "Piratów z Karaibów" czy "Władcy pierścieni". Wtedy określenie „film kultowy" gwarantowało filmowi stałe miejsce w historii.

Ekranowa historia Rocky'ego Horrora... nie zaczynała się najlepiej. Po premierze w 1975 roku krytyka nie zostawiła na filmie suchej nitki. Wydawało się, że film zostanie zapomniany jak wiele mu podobnych. Jednak okazało się, że w niektórych kinach, film jest wciąż grany. Na seanse przychodzi stale ta sama widownia nawet po kilka razy w tygodniu nazywano je midnight movies. Seanse te same w sobie stawały się spektaklami. Widownia odgrywała sceny wraz z bohaterami, razem z nimi śpiewali piosenki, ubierali się w stroje takie jakie mieli na sobie aktorzy, a przede wszystkim naśladowali doktora Frank-N-Furtera. Mimo, iż był postacią całkowicie negatywną, to właśnie on zyskał sobie największą sympatię widzów. Stał się on ikoną stylu podobnie jak Dorian Gray dla dziewiętnastowiecznego dandysa.

Doktor pod koniec filmu zostaje zgładzony, jednak widzowie nie godzili się na to, dawali mu prawo do życia. Po skończeniu każdego seansu Frank-N-Furter ożywał ku uciesze widowni, by po rak kolejny zawładnąć umysłami widzów.

Z czasem na seanse przychodziła coraz większa liczba ludzi przez co zabawa była jeszcze lepsza. Uwielbienie jakim publiczność darzyła film było tak wielkie, że poświęcono mu fragment filmu. Alan Parker sportretował to zjawisko w obrazie "Sława", gdzie grupa studentów ASP wspólnie ogląda Rockiego i mimo, że oglądała go już wiele razy i zna go na pamięć, dalej całkowicie angażuje się w historię przedstawioną na ekranie.

Rocky Horror Picture Show był kwintesencją tego co w sztuce lat siedemdziesiątych było najważniejsze. Ten film to odpowiedz na zmiany zachodzące w kulturze, natomiast przez swoją niepowtarzalność i oryginalność miał ogromny wpływ na kształtowanie się sztuki. Widzowie w bohaterach Janet i Brada widzieli siebie, utożsamiali się z nimi i choć minęło już trzydzieści lat od premiery filmu, jest on tak samo świeży i atrakcyjny jak w dniu premiery, a doktor Frank-N-Furter wydaje się być dziwnie atrakcyjny...

 

 

---------------------------------------------------------------------

1. Tekst piosenki z filmu Rocky Horror Picture Show w tłumaczeniu A. Walusiak.
2. S. Sontag, Notatki o campie, tłum. W. Werstenstein, „Literatura na świecie" 1979, nr 9, s. 307-323


Jak do tej pory 5 komentarzy

  • 1. Kwiatuszek
    Kocham Was.........
  • 2. rostok
    A za co? :)
  • 3. monikkaxd
    koicham was
  • 4. Bendzasky
    Tak, Rocky jest wielki. Teraz filmy stają się 'kultowe' zanim ktokolwiek je w ogóle zobaczy :/
  • 5. autor
    teraz wróciłem do swojego artykułu i zauważyłem o najważniejszym -  w bibliografii brakuje:
    G. Stachówna, Władcy wyobraźni,Wyd. Znak, 2006.
    Książka stanowiła moje główne źródło.

Dodaj swój komentarz...

Przepisz dwa słowa z obrazka



© 2005-2012 Kinoskop.plWięcej w Kinoskop.pl: Filmy | Ludzie filmu | Redakcja | Polityka prywatności | Kontakt