Pobierz najnowszy plugin Flash

Recenzja filmu "Wrota do piekieł"

GROZA, STRACH, OBRZYDZENIE

Krzysztof Czapiga

„Wrota do piekieł" (2009) to interesujące połączenie dwóch różnych metod straszenia widza - budowania nastroju zwieńczonego zaskoczeniem oraz scen wywołujących obrzydzenie. Plus ciekawostka: za przewidywanie przyszłości można płacić kartą.

Sam Raimi miesza ze sobą nie tylko różne sposoby wywoływania strachu, co wychodzi mu bardzo dobrze, ale również humor z powagą, co z kolei sprawdza się już dużo gorzej. Jako że ciężko wyczuć, które momenty miały w zamierzeniu reżysera być zabawne - rodzi się lekkie zdezorientowanie. Jeśli przyjąć, że cały film został zrealizowany na poważnie, zbyt wiele scen jest tu groteskowych i absurdalnych. Jeśli natomiast założyć, że „Wrota do piekieł" to jedna wielka zgrywa, jest ona zwyczajnie mało zabawna.

W filmie twórcy „Martwego zła" przeplatają się również sceny godne ręki mistrza z nieprzekonującymi dłużyznami. Akcję niepotrzebnie spowolniają rozterki urzędniczki bankowej Christine (Alison Lohman) związane z jej miejscem pracy, sprowadzające się zresztą do prostej decyzji: udzielić czy nie udzielić odroczenia w spłacie kredytu. Innymi słowy: podjąć decyzję zgodną z własnym sumieniem czy raczej z oczekiwaniami szefa. Wybór wydaje się oczywisty - Christine jest w końcu młodą, ambitną osobą. Pech chce jednak, że zmierzając do celu po trupach, urzędniczka sama może prędko stracić życie. Zalegająca ze spłatą stara Cyganka (Lorna Raver) okazuje się na tyle niezadowolona z usług banku, że rzuca na jego pracownicę groźną klątwę...

Dalej wydarzenia rozwijają się schematycznie i bez większych zaskoczeń: Christine odwiedza medium, próbuje przeprosić się z Cyganką, by wreszcie skończyć na seansie spirytystycznym. Ciekawiej robi się dopiero pod sam koniec filmu, choć nieprzewidywalny finał jakoś jednak daje się przewidzieć. Niemniej warto na Wrota do piekieł zwrócić uwagę. Mimo że jako całość nie przekonuje, kilka scen Raimi realizuje bezbłędnie, choćby rozgrywającą się w samochodzie bójkę między Christine i starą Cyganką.

„Wrota do piekieł" są także swoistym katalogiem technik, jakimi twórcy horrorów próbują straszyć widza. Stephen King podzielił je (w kolejności od najbardziej wyrafinowanego sposobu do najmniej) następująco: groza, strach, obrzydzenie. Twórcy Spider-Mana, choć sięgnął po wszystkie z nich, akurat tym razem najlepiej wyszły te ostatnie. Dodajmy: najłatwiejsze do zrealizowania...


Jak do tej pory 4 komentarze

  • 1. W!KO fan Wrota do piekiel!!!
    Te sceny nie byly latwe do zrealizowania!!!! przewaznie ostatnia i te obrzydliwe!! sie na filmach nie znacie, zazdroscicie mu tego filmu!!! muzyka w filmie swietna polecam ludzie ogladajcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! rozbawi was do lez i doprowadzi do obzydzenia!!!
  • 2. K.Cz.
    Hehe, mój ulubiony komentarz w tym miesiącu:) No tak, gdybym oglądnął muzykę do filmu to recenzja pewnie byłaby lepsza...
  • 3. juana_la_loca
    Mnie film się podobał, w przeciwieństwie do powyższego komentarza autora recenzji. Jeżeli tak źle znosi pan krytykę, to proszę nie publikować swoich opinii w internecie.

  • 4. juana_la_loca
    http://kino.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=619&Itemid=397

    Oto alternatywna recenzja do poczytania, polecam!!! :)

Dodaj swój komentarz...

Przepisz dwa słowa z obrazka



© 2005-2012 Kinoskop.plWięcej w Kinoskop.pl: Filmy | Ludzie filmu | Redakcja | Polityka prywatności | Kontakt