Dla miłośników komiksów Brytyjczyk Alan Moore z pewnością należy do grona najwybitniejszych twórców w swojej dziedzinie, przez wielu określanej nawet mianem sztuki. Swoimi dziełami, takimi jak chociażby „Prosto z piekła" czy „V jak Vendetta" znacząco przyczynił się do rozwoju gatunku pozyskując sobie liczne rzesze wiernych fanów na całym świecie. Tak duże zainteresowanie nie mogło przejść bez echa w Hollywood, co zaowocowało kolejnymi ekranizacjami dzieł autora. Po „Z piekła rodem" (2001), „Lidze niezwykłych dżentelmenów" (2003) i „V jak Vendetta" (2005) przyszła pora na zrealizowanie filmu na podstawie kultowych „Strażników". Efekt - od 6 marca można podziwiać w kinach całej Polski.
Komiksowi „Strażnicy" to owoc współpracy Moore'a z rysownikiem Davem Gibbonsem. Seria, w formie dwunastu zeszytów po raz pierwszy ukazała się w latach 1986-1987 nakładem wydawnictwa DC Comics, które poszczycić się może wykreowaniem takich bohaterów, dziś symboli kultury popularnej jak Superman czy Batman. Co ciekawe, powieść graficzna Moore'a i Gibbonsa uznawana jest za przełomową, traktuje się ją jako pewnego rodzaju kontrapunkt dla „obowiązującej" konwencji przedstawiania protagonistów jako krystalicznych moralnie superbohaterów.
I rzeczywiście, wizerunek tytułowych strażników, w komiksie, a co za tym idzie i w filmie (polski tytuł to Watchmen Strażnicy) znacznie odbiega od tego, do którego przyzwyczajeni byliśmy po lekturze przygód Petera Parkera czy Bruce'a Wayne'a. Jedwabna Zjawa (Malin Akerman), Ozymandiasz (Matthew Goode), Rorschach (Jackie Earle Haley), Nocny Puchacz (Patrick Wilson), Komediant (Jeffrey Dean Morgan) i Dr Manhattan (Billy Crudup) to grupa herosów mająca swoje najlepsze czasy już dawno za sobą. Każdy z nich, za wyjątkiem tego ostatniego, który wskutek nieszczęśliwego wypadku znacznie zmienił swoją aparycję i posiadł moc widzenia przyszłości, próbuje prowadzić normalne życie na emeryturze. Na przymusowy odpoczynek strażnicy skierowani zostali na mocy specjalnej rządowej uchwały, która ostatecznie zakończyć miała ich „misję". Jednak stało się inaczej. Tajemnicze zabójstwo Komedianta spowoduje, że po latach będzie im dane jeszcze raz przywdziać ciasne, w przypadku niektórych lateksowe, kostiumy i stanąć do walki.
Reżyserii filmu „Watchmen Strażnicy" podjął się amerykański twórca Zack Snyder, który co wydaje się być niezwykle istotnym, nie był w tej materii nowicjuszem. W 2003 roku zrealizował on bowiem utrzymany w podobnej konwencji, wyrafinowany wizualnie obraz „300" na podstawie powieści graficznej Franka Millera. Po raz kolejny Snyder udowodnił, że komiksowa estetyka jest mu bliska i potrafi przenieść ją w realia języka filmowego, nie tracąc przy tym wyjątkowego klimatu pierwowzoru. Już od pierwszych, szalenie efektownych, a przy tym zabawnych scen, stanowiących swego rodzaju résumé protagonistów prezentując ich na tle różnych ważnych dla historii Stanów Zjednoczonych wydarzeń, w których brali udział, jak wojna w Wietnamie czy otwarcie klubu 54, wytwarza się wrażenie, że będzie to dobry film. I co najważniejsze pozostaje ono aż do samego końca.
Snyder, a przez niego Moore, przenosi widzów do Stanów Zjednoczonych w wersji alternatywnej, gdzie na trzecią kadencję wybrany został właśnie charakteryzujący się niezwykle długim nosem (czyżby aluzja do Pinokia?) Richard Nixon, a świat stoi przed widmem zagłady nuklearnej ze strony ZSRR. To właśnie w tym świecie, pełnym przemocy, obłudy i zakłamania funkcjonują strażnicy, sami nie będąc lepszymi. Ich motywacją nie jest bowiem chęć niesienia pomocy, poczucie misji czy zwykła, ludzka dobroduszność, a chciwość, namiętność, potrzeba zabawienia się, zemsta. Istna degrengolada, którą dopełnia ironiczne wykorzystanie muzycznych przebojów w ścieżce dźwiękowej, momentami przejaskrawiona symbolika, a nade wszystko wizualna wirtuozeria. Całość składa się na pesymistyczną wizję ludzkiej egzystencji, w ramach której nawet happy end nie smakuje tak słodko.
Recenzja filmu "Watchmen Strażnicy"
GDZIE SIĘ PODZIAŁ AMERYKAŃSKI SEN?
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu



Dodaj swój komentarz...