Pobierz najnowszy plugin Flash

Recenzja filmu "Underworld: Bunt Lykanów"

PIĘKNA I BESTIA

Krzysztof Czapiga

Underworld: Bunt Lykanów (2009) Patricka Tatopoulosa to zrealizowany z nadmierną powagą i bez polotu wtórny film. Strata czasu, nawet dla fanów podobnych widowisk.

Zastępujący na fotelu reżysera Lena Wisemana, autora dwóch wcześniejszych odsłon „Underworld", Tatopoulos kolejny raz opowiada krwawą historię toczącej się od stuleci wojny między Wampirami a ich niewolnikami, Lykanami. Ci drudzy stopniowo dojrzewają do buntu, którego zapalnikiem będzie zakazana miłość Luciana (Michael Sheen) i Sonii (blada Rhona Mitra). Żeby naprawdę mogli być razem, Lucian musi wyrwać się z niewolniczego losu; pociągnie też za sobą innych Lykan, dotkliwie poniżanych i ponad siły wykorzystywanych. Na drodze stanie im rządzący żelazną ręką wampirzym królestwem Victor (w tej roli groteskowy Bill Nighy), także ojciec Sonii...

„Bunt Lykanów" to kino z pogranicza fantasy i horroru, które nie sprawdza się ani jako jedno, ani drugie. Jako fantasy zawodzi, ponieważ jest wtórne i mocno wysilone - w samej tylko finałowej scenie Władcy pierścieni: Dwóch wież (2002) Petera Jacksona działo się dużo więcej. Jako horror nie sprawdza się, gdyż straszy nieskutecznie - efekty specjalne są sztuczne, a czające się za bramami zamku potwory mało straszne. Ponadto otrzymujemy tak zgrane i do cna wyeksploatowane figury, jak miłość niemożliwa czy dążenie niewolników do wolności. Najgorsze jest jednak to, że twórcy opowiadają całą historię w stu procentach na poważnie, bez krzty dystansu i narracyjnej lekkości - efektem jest utwór mocno wymęczony, momentami w sposób niezamierzony śmieszny (wyniosłe miny Nighy'a, scena miłosna między Lucianem i Sonią, czy pojedynek tej drugiej z ojcem). Pochwalić w tym miejscu należy aktorów - zachowują pokerowe miny nawet w scenach, w których wygadują zdumiewające głupoty.

Zaletą filmu Tatopoulosa wydaje się być jedynie mroczny, niepokojący klimat. Naprawdę niepokojące jest jednak to, że finał „Buntu Lykanów" nie pozostawia wątpliwości - czwarta odsłona serii powstanie...


Jak do tej pory 3 komentarze

  • 1. podpis
    Nie do końca rozumiem czego autor oczekiwał od filmu. W założeniu nie miał to być twór ambitny, tylko efektowna rzeźnia, potoki krwi, trochę frówającego mięsa itd, czyli to co się podobało widzom w poprzednich częściach. Bez zbędnego zagłębiania się w fabułę i tym bardziej jakichś własnych oryginalnych pomysłów. Gdzie nie czytam komentarzy, ludzie narzekają, że całość opowiedziana bez pomysłu, bez polotu itd, a ciekawe jaka część z tych osób czekała żeby znów popatrzeć na Selene paradującą w obcisłych plastikowych ciuszkach, jak skopie kilka kolejnych tyłków. Gdzie nalerzy kierować pretensje, do filmu a może do siebie.
  • 2. rostok
    'należy'
  • 3. K.Cz.
    No więc mnie film rozczarował nawet jako twór mało ambitny, "efektowna rzeźnia, potoki krwi, trochę frUwającego mięsa itd.".

    Nawet "popatrzenie na Selene paradującą w obcisłych plastikowych ciuszkach, jak skopie kilka kolejnych tyłków" nie przynosi tym razem radochy.

Dodaj swój komentarz...

Przepisz dwa słowa z obrazka



© 2005-2012 Kinoskop.plWięcej w Kinoskop.pl: Filmy | Ludzie filmu | Redakcja | Polityka prywatności | Kontakt