Gdy na Festiwalu Filmowym Plus Camerimage 2008 w Łodzi, wśród konkursowych filmów zobaczyłam najnowszy projekt Danny'ego Boyle'a, wiedziałam, że będzie to mój faworyt tej imprezy. Nie pomyliłam się. W dodatku film twórcy „Niebiańskiej plaży" (2000)zachwycił nie tylko widzów, ale i krytyków, stając się głównym kandydatem do tegorocznych nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej czyli Oscarów. Boyle zelektryzował wszystkich obrazem będącym mieszanką wpływów tak odmiennych kultur. Bo oto brytyjski reżyser kręci film w indyjskich plenerach, z aktorami występującymi w bollywoodzkich produkcjach, o młodym człowieku, którego ciężkie doświadczenia z dzieciństwa stają się szansą na rozpoczęcie nowego życia. Obraz wzbogacony przepięknymi zdjęciami autorstwa Anthony'ego Dod Mantle, które idealnie współgrają z dynamizującą je jeszcze ścieżką dźwiękową.
Niekonwencjonalność i niebanalność widoczne są od pierwszy kadrów filmu. Fabuła filmu skupia się wokół popularnego, jak się okazuje na całym świecie teleturnieju „Milionerzy". Jamal, nastoletni chłopak wychowany w slumsach Bombayu, jest o krok od wygrania zatrważającej sumy pieniędzy we wcześniej wymienionym programie. Jednak, gdy ma paść ostatnie, decydujące pytanie, młodzieniec zostaje uprowadzony. Musi dowieść władzom indyjskim, że nie jest oszustem, a odpowiedzi na nawet najtrudniejsze pytania podpowiada mu samo życie.
Teleturniejowa rozgrywka to jedynie pretekst do ukazania wielokulturowego świata spod znaku kina bollywoodzkiego, w tym przypadku ukazującego brutalne oblicze barwnego, roztańczonego i rozśpiewanego kraju. Boyle nie skupia się jedynie na zaprezentowaniu wyidealizowanej krainy, znanej nam z filmów z niejakim Shan Rukh Khanem (choć elementy tego kina zostaną wykorzystane w zaskakujący sposób). Reżyser ukazując losy trójki przyjaciół z dzieciństwa, zabiera nas, widzów, w niezapomnianą podróż po slumsach wielkiego miasta Bombayu, podkreśla brutalne reguły życia, którym muszą się podporządkować bohaterowie. Jak twierdzi Jamal nie trzeba być geniuszem, żeby znaleźć odpowiedzi na prezentowane w teleturnieju pytania. Zdobyte doświadczenia sprawiają, że każde zadane pytanie ma swój oddźwięk w tym, co do tej pory przeżył. Burzliwe dzieciństwo, śmierć matki, rozstanie z bratem i utrata jedynej kobiety, to wszystko sprawiło, że teleturniej „Milionerzy" staje się dla Jamala pewnego rodzaju podróżą. A odpowiedzi odnajduje dzięki traumatycznym przeżyciom z przeszłości.
Akcja rozgrywa się na trzech płaszczyznach: teleturniej, posterunek policji, gdzie chłopak stara się wyjaśnić i udowodnić stróżom prawa, że nie jest oszustem oraz wspomnienia z dzieciństwa, będące bazą dla odpowiedzi na pojawiające się w programie pytania. Przestrzenie te mocno się ze sobą splatają, dynamizując przebieg całego filmu, a „trzęsąca się" kamera z ręki, pozwala w pełni uczestniczyć w rozgrywających się na ekranie wydarzeniach. W tym miejscu należą się ukłony dla Anthony'ego Dod Mantle, autora zdjęć, nagrodzonego już, m.in. na Festiwalu Camerimage w Łodzi statuetką Złotej Żaby. Cały film poprowadzony jest w bardzo inteligentny sposób, a każda z wyżej wymienionych przeze mnie przestrzeni idealnie się dopełnia, tworząc dzieło wręcz zjawiskowe, pełne optymizmu i nadziei na lepsze jutro. Elementem tworzącym fabułę są mocno rozbudowane retrospektywy, ukazujące burzliwe dzieciństwo Jamala i jego przyjaciół. To dzięki nim zarysowuje nam się obraz młodego człowieka, który pomimo licznych przeciwności losu dąży to wyznaczonego przez siebie celu. Brawurowo wyreżyserowany obraz staje się mieszanką realistycznej rzeczywistości, pełnej okrucieństwa i przemocy (nawet w stosunku do dzieci) oraz idealistyczną opowieścią o ponadczasowych wartościach, jak przyjaźń i miłość. Bo poprzez niebanalną opowieść reżyser podkreśla oczywiste wręcz prawdy życiowe. Co istotne z filmu bije zaraźliwy optymizm, a Jamal staje się idolem całego hinduskiego społeczeństwa - tabuny ludzi kibicują mu przed telewizorami, odbierając jego sukces jako swój własny.
Nie sposób nie wspomnieć jeszcze o cudownej warstwie muzycznej, która dopełnia obraz całościowo. Twórcą muzyki jest A.R.Rahman, autor znany głównie z utworów napisanych do indyjskich filmów, ale także do Elizabeth: Złoty wiek(2007). Również Amerykańska Akademia Filmowa doceniła efekt pracy kompozytora nominując aż dwie piosenki: „Jai Ho" oraz „O Saya".
Slumdog. Milioner z ulicy to wyśmienita mieszanka brytyjsko-indyjska, która, mam nadzieję, stanie się czarnym koniem tegorocznej gali rozdania Oscarów. Trzymam mocno kciuki, bo rzadko zdarzają nam się w kinach takie filmy jak ten.






Dzięki;)
bardzo ladna recenzja, ktora mi teraz pomogla w napisaniu pracy na temat tego filmu;d;d
a film jak najbardziej polecam;)