Pobierz najnowszy plugin Flash

Recenzja filmu "Mistyfikacja"

CO SIĘ STAŁO Z TYM WITKACYM?

Karolina Zielonka-Sierant

Kiedy w drugiej połowie lat 80. XX wieku zrobiło się o Stanisławie Ignacym Witkiewiczu głośno, ówczesne władze PRL-u podjęły kroki, aby sprowadzić zwłoki artysty do kraju. Zorganizowano wielką żałobną uroczystość, aby uczcić ten wzniosły moment w dziejach historii, kiedy to „ziemia ukraińska oddała Witkiewicza ziemi polskiej”. Naród należycie pożegnał swojego wielkiego malarza, filozofa i pisarza. Jednak po kilku latach, dokładnie w 1994 roku podczas ekshumacji okazało się, że w grobie nie spoczęły szczątki Witkacego, a młodej, niezidentyfikowanej Ukrainki. Co ciekawe, o tej pomyłce podobno wiedziano już w trakcie symbolicznego pogrzebu. Nikt jednak nie miał na tyle odwagi, aby powiedzieć to głośno i przerwać „fikcyjną” uroczystość.

Co zatem stało się z prawdziwymi zwłokami Witkacego? Na to pytanie próbuje znaleźć odpowiedź Jacek Koprowicz w swoim filmie Mistyfikacja. Za punkt wyjściowy obiera tezę, że samobójcza śmierć Witkacego w 1939 roku to tylko celowa mistyfikacja popełniona przez artystę, który tak naprawdę nadal żyje i przez kolejne lata mieszka potajemnie u swojej kochanki Czesławy Oknińskiej (Ewa Błaszczyk). To pod jej czujną, ale zarazem bardzo zaborczą opieką nadal tworzy swoje portrety, antydatując czas ich powstawania.  Na trop żyjącego jak się okazuje artysty wpada całkiem przypadkiem młody pracownik SB, fascynat twórczości Witkacego niejaki Łazowski (Maciej Stuhr). Spotyka on bowiem dawną kochankę malarza Zuzannę (Karolina Gruszka), która chwali się swoją korespondencją otrzymywaną od Witkacego jeszcze długo po 1939 roku. Analiza grafologiczna potwierdza fakt, że wszystkie pocztówki są wypisane przez jedną i tą samą osobę. Czy więc pisał je sam Witkacy? Łazowski dwoi się więc i troi, aby udowodnić, że artysta nie popełnił samobójstwa i nadal żyje. W tym celu śledzi Oknińską, włamuje się pod jej nieobecność do jej mieszkania, gdzie ostatecznie kradnie na potwierdzenie swoich przypuszczeń… sztuczną szczękę Witkacego.

Film Jacka Koprowicza nie jest typowym filmem biograficznym, dlatego nie powinien nikogo dziwić fakt, że wcielający się w postać Witkacego Jerzy Stuhr jest fizycznie do malarza kompletnie niepodobny.  O czym więc jest ten film? Wydawać by się mogło, że reżyser miał ambicje, aby pokazać kim byłyby Witkacy, gdyby faktycznie jego samobójcza śmierć była tylko mitem. Niestety, w jego wizji portret zakopiańskiego malarza wypada nadzwyczaj kiepsko i wręcz niewiarygodnie. Otóż grany przez Stuhra malarz okazuje się być ubezwłasnowolnionym przez kochankę zastraszonym pantoflarzem i kompletnie wypalonym artystą, pozbawionym wszelkich aspiracji twórczych. W filmie Koprowicza twórca „czystej formy” natchnienia szuka tylko w seksualnych uciechach i ma nadzieję, że wena wróci do niego pod wpływem prowokacyjnego zbliżenia z przebraną za zakonnicę kochanką, w pełnym ludzi pociągu. W „Mistyfikacji” duch artysty został kompletnie pogrzebany, nie ma tu nic z groteski, fantastyki, czy parodii tak przecież typowej dla całej twórczości Witkacego. Skoro więc w filmie nie ma „ducha” artysty, czy pozostaje nam zatem tylko domniemywać, co stało się z jego ciałem?

Choć nie ma wątpliwości, że w całej tej „Mistyfikacji” o Witkacego chodzi pozostaje mieć nadzieję, że film Jacka Koprowicza nie przyciągnie do kina młodych widzów, którzy mieliby poznać życie i twórczość malarza tylko i wyłącznie z dużego ekranu.


Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Dodaj swój komentarz...

Przepisz dwa słowa z obrazka



© 2005-2012 Kinoskop.plWięcej w Kinoskop.pl: Filmy | Ludzie filmu | Redakcja | Polityka prywatności | Kontakt