Pobierz najnowszy plugin Flash

Recenzja filmu "Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"

TAJEMNICE TWIERDZY VANDERÓW

Zosia Ścisłowska

Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet jest dobrą propozycją dla widzów od dawna czekających na rzetelnie zrealizowany thriller kryminalny, który zamiast epatować udawaną grozą i nachalnymi efektami specjalnymi po prostu trzyma w napięciu.

Mikael Blomkvist (Mikael Nyqvist) jest jednym z najbardziej bezkompromisowych dziennikarzy sztokholmskiego dziennika Millenium. Po wykryciu malwersacji finansowych w jednej z największych szwedzkich korporacji zostaje skazany w procesie o zniesławienie. Wokół osoby dziennikarza z dnia na dzień narasta gorączkowe zainteresowanie a sam Blomkvist staje się obiektem wnikliwej obserwacji wynajętej przez jego oskarżycieli hackerki Lisbeth (Naoomi Rapace). Tymczasem dziennikarz w oczekiwaniu na orzeczenie sądu podejmuje się rozwiązania sprawy tajemniczego zniknięcia nastoletniej Harriet Vanger, którą ostatni raz widziano ponad 40 lat temu. Blomkvist dzięki wskazówkom i pomocy Lisbeth trafia na trop mrocznej historii rodzinnej, którą od lat ukrywali Vangerowie.

Niels Arden Oplev nakręcił „Millenium..." na podstawie książki autorstwa Stiega Larssona, który obok Henniga Mannkella jest jednym z najbardziej znanych w Polsce szwedzkich autorów powieści kryminalnych. I faktycznie ten szwedzki rodowód jest w filmie bardzo silnie wyczuwalny, nie tylko ze względu na krajobraz mroźnej posiadłości Vanderów, ale przede wszystkim poprzez charakterystyczną, precyzyjną budowę charakterologiczną postaci każdego z członków rodziny. W filmie Opleva dostrzegalna jest szczególna dbałość o rzetelne przedstawienie rysunku psychologicznego postaci. Niestety nie za każdym razem wykorzystywana przez twórców strategia przynosi filmowi korzystne rezultaty. Często nad wyraz implikowane motywacje bohaterów ocierają się o banał, a ciekawie zarysowany problem przemocy seksualnej względem kobiet zamiast do konkluzji brnie w finale ku zbyt łatwo rozstrzygalnej, a przez to niewiarygodnej puencie.

Wracając do kryminalnego trzonu „Millenium..." warto zwrócić uwagę na dużą sprawność z jaką twórcy budują historię poszukiwań zaginionej przed laty Harriet. Śledztwo Mikaela i Lisbeth, w którym początkowo jedynymi poszlakami są ostatnie zdjęcie zrobione dziewczynie podczas ulicznej parady oraz przypadkowo zarejestrowany krótki fragment filmowy, prowadzi bohaterów do odkrycia coraz to mroczniejszych poszlak „życia rodzinnego" Vangerów. Okoliczności poszukiwań prowadzonych na oczach żyjących członków rodziny dodaje fabule kryminalnej pikanterii. Akcja jest wartka, a film ogląda się z dużym zaangażowaniem pomimo ponad stupięćdziesięciominutowego metrażu. Jedynym mankamentem fabularnym, który moim zdaniem niepotrzebnie hamuje tempo akcji, jest zupełnie niezrozumiały wątek fizycznej fascynacji Mikaela i Lisbeth, który pojawia się z nikąd donikąd także prowadząc.

„Millenium..." Nielsa Ardena Opleva jest pozycją wartą polecenia wszystkim, którym łatwo udziela się atmosfera kryminalnych zagadek i niewyjaśnionych tajemnic z przeszłości. Pomimo zbytecznego wyszukania i niewątpliwego przerysowania niektórych wątków, konfrontacja z filmem daje dużą satysfakcję, a opowiadana historia budzi żywe zaangażowanie.


Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Dodaj swój komentarz...

Przepisz dwa słowa z obrazka



© 2005-2012 Kinoskop.plWięcej w Kinoskop.pl: Filmy | Ludzie filmu | Redakcja | Polityka prywatności | Kontakt