Pobierz najnowszy plugin Flash

Recenzja filmu "Milczenie Lorny"

SZEPTY, KRZYKI I MILCZENIE

Magda Bartczak

Kino braci Dardenne stanowi niezwykłe połączenie realizmu i alegorii, pesymizmu i głębokiej wiary w rzeczywistość. Niewielu jest dziś twórców, którzy z taką konsekwencją budują swój język filmowy i którzy równie konsekwentnie wierzą w człowieka. Nie mają oni nadziei na to, że ich kino zmieni świat, ale często przyznają się do marzeń o tym, aby ich filmy były w stanie głęboko poruszyć widzów. "Milczenie Lorny" jest kolejnym dowodem na to, że marzenia czasem się spełniają.

David Cronenberg zawsze lubił sprawiać nam niespodzianki. Nie inaczej było dziesięć lat temu w Cannes, gdy jako przewodniczący jury wyszedł na scenę i wygłosił werdykt, który dla wielu okazał się mocno zaskakujący. Reżyser „Nagiego lunchu" nagrodził Złotą Palmą "Rosettę", utwór pozornie bardzo odległy od tego, co jest dla niego w kinie istotne i bliskie. Skromni Belgowie pokonali wówczas takich uznanych twórców, jak Peter Greenaway, David Lynch i Pedro Almodovar. Sześć lat później Dardenne'owie otrzymali tę samą nagrodę za "Dziecko". Tym razem Złota Palma wydawała się już mniej zasłużona, szczególnie jeśli porównamy ten obraz z innymi dokonaniami braci. Nikt nie miał już jednak wątpliwości co do tego, że oto na europejskiej scenie filmowej pojawili się ważni Autorzy, tworzący kino niezwykle odważne i oryginalne. Intrygujące i godne uwagi. Przekonuje nas o tym również Milczenie Lorny, które tym razem dostało w Cannes nagrodę za najlepszy scenariusz.

Tytułową bohaterką filmu jest młoda emigrantka z Albanii (w tej roli świetna Arta Dobroshi), która w ramach starań o belgijskie obywatelstwo zawarła fikcyjne małżeństwo z uzależnionym od narkotyków Claudym (znany z „Obietnicy" i „Dziecka" Jeremie Renier). Wkrótce Lorna ma się z nim rozstać, aby wyjść za mąż za bogatego Rosjanina, któremu również zależy na zdobyciu zachodniego obywatelstwa. Plan jest prosty: Claudy umrze z przedawkowania, a wtedy kobieta będzie mogła zawrzeć kolejne intratne małżeństwo. Dzięki temu zdobędzie pieniądze na założenie interesu ze swoim albańskim chłopakiem, Sokolem. Nad całą sytuacją czuwa Fabio - taksówkarz i szef miejscowego gangu. W pewnym momencie ten misterny plan zaczyna jednak zawodzić. Claudy niespodziewanie postanawia skończyć z narkotykami i prosi Lornę o pomoc w wyjściu z nałogu. Ona się zgadza. Początkowo czuje do mężczyzny dystans i niechęć, widzi w nim jedynie narkomana, dzięki któremu zarobi pieniądze i spełni swoje marzenia. Potem zaczyna widzieć w Claudym człowieka. Od tego momentu zapragnie walczyć o ocalenie człowieczeństwa także w samej sobie.

Bracia Dardenne oszczędnie dawkują informacje na temat swoich bohaterów. Ale nawet na moment nie spuszczają ich z oczu, uważnie rejestrują ich milczenie i przysłuchują się z rzadka padającym słowom. Wnikliwie badają spojrzenia i gesty, tak jakby właśnie one mogły w ich życiu wszystko zmienić. Wystawiają ich na kolejne próby, z których nie zawsze wychodzą zwycięsko - bo przecież całkowite zwycięstwo nigdy nie jest w ich świecie możliwe. Przyglądają się ich trudnej codzienności, uwięzionej w szarych blokowiskach, w małych nudnych miasteczkach, wśród obcych, zimnych ludzi. I zawsze dają swoim bohaterom szansę ucieczki, możliwość przemiany. Coś bowiem w ich życiu sprawia, że przeżywają oni przełom, dokonują ważnego dla swoich losów wyboru. Wydaje się, iż robią to instynktownie, a nie znajdując oparcia w otaczającej ich rzeczywistości - poszukują siły już tylko w sobie. Tak było też ostatnio w przypadku Bruna, który z tytułowego Dziecka stał się dojrzałym człowiekiem. Lorna jest w nieco innej sytuacji, bo w swych decyzjach wciąż jest zależna od Fabia, śledzącego każdy jej krok i nie chcącego pozwolić, aby kobieta pokrzyżowała jego plany. Bohaterka stała się przedmiotem, elementem pewnego układu, z którego nie potrafi się wyzwolić. Ostatecznie jednak, odnajduje w sobie siłę do przemiany. I zmienia się wbrew wszystkim i wbrew całemu światu. Irracjonalnie, po omacku, dąży do tego, aby naprawić swoją winę. Nawet, jeśli oznaczać to będzie ucieczkę od rzeczywistości, a może nawet szaleństwo. Bresson uznałby, że ta potrzeba odkupienia pochodzi przede wszystkim z głębokiej wiary w Boga i zaufania wobec jego siły. U Dardenne'ów jej źródłem jest zawsze drugi człowiek.


Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Dodaj swój komentarz...

Przepisz dwa słowa z obrazka



© 2005-2012 Kinoskop.plWięcej w Kinoskop.pl: Filmy | Ludzie filmu | Redakcja | Polityka prywatności | Kontakt