Zwykle to my spoglądamy w lustra, przeglądamy się w nich. A gdyby to one patrzyły na nas? W nowym horrorze twórcy Wzgórza mają oczy (2006) jest jeszcze gorzej - lustra nie tyle odbijają rzeczywistość, ile ze złowieszczym zamiarem na nią wpływają.
Już tylko w tym, że w lustrze nie odbija się znajdująca się naprzeciw rzeczywistość - jest coś szalenie niepokojącego, o czym przekonujemy się już w pierwszej scenie filmu. Uświadamiamy sobie także, że lustra są niemal wszędzie. Na ulicach, w domu, w samochodzie - prawie w każdym miejscu możemy zobaczyć własne odbicie. Czyli także czające się w lustrach zagrożenie może uderzyć z każdego miejsca. Szybko i boleśnie przekona się o tym Ben (Kiefer Sutherland), były policjant, podejmujący dorywczą pracę nocnego stróża, doglądającego ruin centrum handlowego. Wraz z przyjęciem posady zacznie walczyć o życie...
Przez większą część Luster (2008) odczuwalne jest czające się zło, niewidoczne, pozostające w ukryciu i spoglądające na bohaterów, niczym zza lustra weneckiego. Gotowe w każdej chwili wyjść z ukrycia i uderzyć w najmniej spodziewanym momencie. Najlepsze sceny rozgrywają się w opuszczonym, pozbawionym prądu i tonącym w ciemnościach budynku, gdzie wszystko spowija kurz, a lustra pozostają lśniąco czyste. Wizyty w ruinach reżyser wykorzystuje do zainscenizowania kilku mocnych, działających na wyobraźnię, scen. Gdy przeniesiemy się w inne miejsca, które w toku śledztwa nad przeszłością przeklętego budynku odwiedza bohater - na filmie pojawiają się drobne pęknięcia i rysy.
Im bliżej rozwiązania zagadki, tym dalej od przytłaczającego klimatu pierwszych scen. "Lustra" ostatecznie pękają gdzieś w połowie. Ze skutecznie straszącego horroru, uderzającego z zaskoczenia zmieniają się w niepotrzebny popis efektów specjalnych, gdzie sens filmu niknie w kłębiących się coraz to gęściej oparach absurdu. Na szczęście rozczarowującą drugą odsłonę ratuje fantastyczna ostatnia scena, rzucająca nowe światło na wcześniejsze zdarzenia i mocno zaskakująca. "Lustra" nie wybijają się ponad przeciętność, są rzetelnym, sprawnie straszącym horrorem. Z lustrzaną dokładnością odbijającym chwyty i rozwiązania doskonale znane z innych filmów grozy.




Jednak dobrze się zakończyło. Jeden z niewielu filmów bez happyendu ;)