Od filmów historycznych zwykle oczekujemy realiów epoki, skrupulatnej scenografii, skrzętnie zrekonstruowanych przedmiotów, efektownych kostiumów, dylematów władców rządzących krajem. To wszystko w Kochanicach króla (2008) Justina Chadwicka jest, ale bez znaczenia. Najważniejsze są zmieniające się niczym w kalejdoskopie emocje targające bohaterami.
Powiedzenie o Anne (Natalie Portman), że jest przebojowa, wyrachowana w dążeniu do obranego celu i piękna byłoby prawdziwe tylko przez moment. Za chwilę może znaleźć się na skraju załamania nerwowego. Podobnie jeśli chodzi o jej siostrę Mary (Scarlett Johansson) - to, iż gdy ją poznajemy jest skromna i nieśmiała, tak naprawdę niewiele znaczy. W mgnieniu oka wyjdzie z cienia i zdobędzie serce króla Henry'ego Tudora (Eric Bana). Rodzice sióstr Boleyn mieli jednak inny plan, ale co tam - wystarczy go lekko zmodyfikować. W filmie nikt się bowiem nie przejmuje takimi detalami jak miłość. Jeśli jest okazja wżenienia się w rodzinę szlachecką czy królewską to decyzja jest szybka i prosta. Ale czy finał będzie równie bezbolesny?
"Kochanica króla" aż kipi od uczuć. Siostry zdradzają się, by następnie we wzruszającej scenie sobie przebaczyć i dalej kontynuować knucie intryg. Zakłamania i hipokryzji, wybuchających ze zdwojoną siłą konsekwencji odkładanych decyzji, wyrzutów sumienia oraz napiętych relacji nie brakuje. Wszystkie te skrajne emocje brawurowo podają aktorzy, od pojawiającej się na krótko Constance Stride w roli pierwszej żony Henry'ego, aż po Natalie Portman, która zagrała do prawdy imponująco. Jako będąca na przemian w ofensywie lub zepchnięta do obrony Anne, potrafi trzymać w szachu samego króla, by chwilę później dać się nieludzko poniżyć. Portman nawet odtwarzanie najskrajniejszych emocji przychodzi z łatwością, równocześnie ani na moment nie traci wiarygodności.
W adaptacji powieści Philippy Gregory wszyscy bohaterowie są pionkami na szachownicy życia pogrążonej w chaosie. Łudzą się, że mają wpływ na własne życie, lecz w rzeczywistości kieruje nim przypadek lub kaprys osoby, na której chwilowo łaskę są zdani. Przekonuje się o tym nawet sam król, gdy w finale życie spłata mu przewrotnego figla. Podobnie jak film oczekującym historycznego widowiska widzom.



Moon
Czeski błąd
Salt
Ja, Don Giovanni
Tetro
Tak ryczałam po nim jak nigdy!!!!!!!!!
Jestem pod wielkim wrażeniem!!!!!!