Pobierz najnowszy plugin Flash

Recenzja filmu "Jeszcze dalej niż północ"

A WSZYSTKO PRZEZ WYGÓROWANE MARZENIA KOBIET

Magdalena Zajdel

Każdy chyba lubi komedie - przyjemnością jest pośmiać się z pewnych ludzkich zachowań lub postaw. Jednak mało kto potrafi śmiać się z własnych przywar. Jeżeli chodzi o rejestrację takich zachowań w kinie mistrzami są czescy reżyserzy. Ogromny dystans jaki mają do siebie samych i swojej kultury jest głównym źródłem humoru płynącego z ich filmów. Zrobienie dobrej komedii, w której reżyser naśmiewa się z zachowań społecznie uznanych za normalne, to jest sztuka. Zdolność tę posiadają także Francuzi tworzący lekkie i przyjemne opowiastki z życia prowincjonalnej grupy.

Jeszcze dalej niż północ oparty jest na stereotypowych postawach mieszkańców zaściankowych terenów Francji, których największym marzeniem jest dobra praca w odpowiedniej części kraju, np. na Riwierze. Chcąc spełnić właśnie takie pragnienia swojej żony, główny bohater - pracownik poczty, niejaki Philippe Abrams (Kad Merad) posuwa się do kłamstwa, zaznaczając w swoim podaniu o przeniesienie, że jest niepełnosprawny (niepełnosprawni pracownicy poczty, co powszechnie wiadome dostają lepsze posady). Jednak jego niecny czyn zostaje ujawniony i mężczyzna musi zapłacić karę. Zostaje przeniesiony do pracy na północ Francji, co jest dla jego żony istną tragedią. Wydaje się, że film powstał po to, by zatrzeć stereotypowe wyobrażenia o tamtych rejonach kraju. Na północy jest zimno (można sobie odmrozić palce), mieszkańcy są zacofani, niewychowani, pozbawieni wszelkich wynalazków i dobrodziejstw XXI wieku. Taki obraz północnych rejonów Francji ma przeciętny mieszkaniec tego kraju. Chcąc nie chcąc Philippe samotnie wyrusza do zapomnianej przez Boga krainy, gdzie ma być kierownikiem tamtejszego oddziału poczty.

Jak się jednak okaże miejsce jego zesłania będzie dla niego i jego małżeństwa bardziej korzystne niż wcześniej myślał. A prowincjonalne miasteczko stanie się oazą szczęścia i zadowolenia, a jej mieszkańcy przyjaznymi ludźmi.

Przepięknie została ukazana przemiana głównego bohatera, który z wielkiego sceptyka i szydercy północnych regionów swego kraju, staje się miłośnikiem sielankowej społeczności. Jego współpracownicy to ludzie pogodni, przyjaźni, potrafiący się cieszyć dniem zwyczajnym. A wszystko to okraszone dużą dawką humoru.

Reżyserem filmu jest Dany Boon, aktor znany m.in. z "Mój najlepszy przyjaciel" (zagrał u boku Daniela Auteuila) czy "Czyja to kochanka?". Doskonale oddał klimat prowincjonalnego miasteczka, uważanego za prymitywną krainę Francji. To obraz zakompleksionego człowieka, umiejącego przekształcić schematy społeczne w źródło komizmu. I za to właśnie należą mu się wielkie brawa.


Jak do tej pory 5 komentarzy

  • 1. Brotek
    Widziałam ten film we Francji i brzuch mnie bolał ze śmiechu.Świetna komedia i tylko nie wiem czy dobrze została przetłumaczona na polski.Kto szuka lekkiej rozrywki gorąco polecam!!!
  • 2. Kacha
    Fajny film dla koneserów Francji i wszystkiego co francuskie.Dobrze ukazane myślenie i zachowanie przeciętnego Francuza. Szkoda,że my Polacy nie umiemy się tak z siebie śmiać. Każdy może obejrzeć i się uśmiać.
  • 3. EWA
    Tak było wczoraj w Warszawie kino SADYBA. Na sali w czasie seansu nie było nikogo oprócz nas dwojga, ale po godzinie i my musieliśmy wyjść bo się nie dało oglądać - nudny film i nieśmieszny wcale, chyba że wszstko ciekawe zaczęło się po naszym wyjściu.  Ale to zdecydowanie za późno!!!!Ta godzina oglądania to była katorga!!!
  • 4. Błażej 28 lat
    Jak można ludzi wprowadzać w błąd  dobrymi recenzjami, czy ktoś im za to płaci że piszą dobrą recenzję a nie choć trochę zbliżoną do oceny przeciętnego człowieka. Film zdecydowanie słaby i nudny a na sali 3 osoby też jak ja zniesmaczone.
  • 5. Nata
    Z pewnoscia Ci ,ktorzy osobiscie znaja Francuzow i ich zwyczaje beda sie ciut lepiej bawili, ale byla ze mna kolezanka, ktora nigdy we Francji nie byla,a plakala ze smiechu.
    Coprawda przedstawiono tu co Francuzi mysla o regionie polnocnym ich kraju (o jego mieszkancach, klimacie, panujacych obyczajach), ale dokladnie takie samo zdanie maja czesto o Polsce, co moze ubarwic nam odbior filmu;).
    Fakt, na poczatku seansu nie wiele jest smiesznych scen,ale mysle,ze warto wytrwac do konca. Polecam tez nie uciekac z kina zaraz jak sie rozpoczna napisy koncowe...

Dodaj swój komentarz...

Przepisz dwa słowa z obrazka



© 2005-2012 Kinoskop.plWięcej w Kinoskop.pl: Filmy | Ludzie filmu | Redakcja | Polityka prywatności | Kontakt