Pobierz najnowszy plugin Flash

Recenzja filmu "Gran Torino"

STAROŚĆ WG BRUDNEGO HARRY'EGO

Krzysztof Czapiga

Clint Eastwood przeszedł długą drogę. Przez ponad pięćdziesiąt lat kariery stworzył niezapomniane kreacje niezłomnych twardzieli, który to wizerunek udało mu się skutecznie przełamać, gdy stanął po drugiej stronie kamery. Najnowszym filmem kolejny raz dowodzi wrażliwości i wszechstronnego talentu.

Tytułowy Gran Torino to zabytkowy samochód, o który skrupulatnie dba weteran z Korei Walt Kowalski (w tej roli sam Eastwood). Posiadający polskie korzenie eksżołnierz to człowiek starej daty - z odrazą patrzy na swoje dorosłe już dzieci, w jego przekonaniu nie uznające żadnych wartości. Uważa, że prawdziwy mężczyzna powinien zadbać o dom (dlatego w garażu posiada imponującą kolekcję narzędzi) oraz o bezpieczeństwo najbliższych (stąd strzelba, której nie zawaha się użyć). Waltowi nie straszny jest terroryzujący okolicę młodzieżowy gang, w niebezpieczeństwie nie wezwie więc policji, lecz weźmie sprawy w swoje ręce. Zaskarbi tym sobie sympatię sąsiadów, emigrantów z Azji, którym jednak będzie początkowo skrajnie niechętny. Z czasem przełamie swoje uprzedzenia, zaprzyjaźniając się z wcześnie wkraczającymi w dorosłość Tao (Bee Vang) i Sue (świetna Ahney Her).

Reżyser zaskakująco często zmienia w Gran Torino (2008) tonacje - w skromny wizualnie dramat o zbrodni i odkupieniu, przełamywaniu barier i dochodzeniu do zgody ze samym sobą w obliczu zbliżającej się śmierci wplecie elementy komedii sytuacyjnej. Ponownie opowie też, niczym jak w Bez przebaczenia (1992), o samonakręcającej się spirali przemocy. Przemoc rodzi przemoc, nawet gdy zaczyna się niewinnie, tym razem od zwykłego postraszenia i prężenia muskułów - skutki mogą być (i będą!) opłakane. Pojawia się tu również figura kuszenia, czego symbolem będą próby wciągnięcia niewinnego Tao do gangu.

Eastwood wcielając się w postać Kowalskiego mistrzowsko poszerza swój wizerunek mrukliwego mężczyzny, którego określają nie słowa, lecz czyny. Pod maską cynika skrywa pokłady ojcowskich uczuć, które przelewa na dzieci sąsiadów. W jednej z najbardziej przejmujących scen zauważy, że z nimi ma więcej wspólnego, niż z własną, liczącą na hojny spadek i nazywającą domy starców „fajnymi", rodziną. Z równie dobrym skutkiem, jak w Za wszelką cenę (2004) przedstawi reżyser przelewanie ojcowskich uczuć na kogoś obcego, gdy prawdziwa rodzina okaże się ich niewarta.

„Gran Torino" przepełniony jest humorem, kryjącym się w szorstkich, przeplatanych licznymi przekleństwami dialogach. Najlepiej prezentują się one w scenach u fryzjera, gdzie Walt uczy Tao, jak rozmawiać z mężczyznami - wszyscy się wyzywają, lecz bez problemu daje się wyczuć pokłady wzajemnej sympatii i szacunku. Eastwood kolejny raz tworzy dzieło, w którym zawiera szczególnie bliskie mu tematy, by w finale wykonać zaskakującą woltę. Jeśli rzeczywiście jest to jego pożegnanie z kinem (w roli aktora), doskonale wiedział, kiedy ze sceny zejść niepokonanym.


Jak do tej pory 14 komentarzy

  • 1. kAs
    bardzo fajny film.  i rzeczywiscie bardzo dobre zakonczenie kariery.
  • 2. Borewicz
    Naprawdę świetny film mający różne oblicza - od komedii po poruszający dramat...Gratulacje Clint!
  • 3. liha
    Fantastyczny film, właśnie gra Eastwooda  jest największym atutem filmu, aktor jest świadomy swojego wieku wciela się w gburowatego, ksenofoba Kowalskiego, który ma w sobie całą siłę oraz słabość starego człowieka, jest uparty a jednak wie co to honor i dobro. Fabuła...jak to fabuła....7/10, chociaż pomysł z osadzeniem starego weterana , Amerykanina pełną gębą w dzielnicy imigrantów jest świetny, ta stara Wietnamka jest niesamowita, taki sam stary kozak jak Walt Kowalski. Warto, naprawdę warto zobaczyć ten film.
  • 4. Ziomas
    Film raczej mierny, daleko mu do Bez przebaczenia (który też arcydziełem nie był). Takie typowe amerykańskie kino w stylu Eastwooda, zdziadziały republikanin pokazuje że nie jest jeszcze taki zdziadziały... Filmy tego typu robione są na jedno kopyto, i ten wyjątkiem nie jest. Zastanawia mnie, gdzie "recenzent" widział wrażliwość reżysera w tym filmie. Eastwood jest bowiem bardzo, bardzo daleki od jakiejkolwiek wrażliwości.Do Jarmuscha czy Cassavetesa - nie mówiąc o europejskich twórcach - to mu brakuje mile świetlne...

    Cieszę się że miałem bilety za friko, bo inaczej bym sobie pluł brodę, że wydałem pieniądze na ten pełen klisz, nudny film.

    3+/10
  • 5. K.Cz.
    No więc Eastwood zmienił się na starość, choćby od czasu przywoływanego przez Ciebie „Bez przebaczenia” (który arcydziełem westernu jednak był). Można nawet pójść dalej i powiedzieć, że jest nie tylko reżysersko wrażliwy, ale także sentymentalny czy melodramatyczny (patrz finał). A sam główny bohater to wrażliwy facet, kryjący się pod maską twardziela i cynika. Trzeba tylko zajrzeć głębiej a nie zamykać go w stereotypie „zdziadziałego republikanina”.

    Moim zdaniem patrząc na ostatnie dokonania Eastwood, choćby „Oszukaną” czy „Za wszelką cenę”, śmiało można nazwać go wrażliwym twórcom. Jasne, że jest to inna wrażliwość niż twórców europejskich, ale ciągle jednak wrażliwość.
  • 6. K.Cz.
    Moim zdaniem patrząc na ostatnie dokonania Eastwooda, choćby „Oszukaną” czy „Za wszelką cenę”, śmiało można nazwać go wrażliwym twórcą.
  • 7. GrafRamolo
    Bardzo dobry film, dobry bo łamiący schematy. Niby sztampowy ale trzeba uświadomić sobie że powstał w USA. Najbardziej poprawnym politycznie państwie na świecie, może to brzmi dziwnie ale Ameryka obecnie jest tak strasznie zapatrzona w samą siebie, że choć odrobinkę odmienne zdanie jest od razu miażdżone przez opinię publiczną tego ślepo wyuczonego kraju. I dlatego wielkie brawa dla Clinta za odwagę na zrobienie filmu, który poprawny politycznie nie jest i wytyka otwarcie rasizm i ksenofobię. A aktorsko moim zdaniem film jest świetny, jasne że przerysowany ale o to w kinie chodzi o zabawę kanonami a to Clint zrobił świetnie. Rzucanie tutaj Jarmushem mija się totalnie z celem  i świadczy o małej wiedzy w temacie kina bo to jak narzekanie że Manetowi brakuje dużo do Rembranta. Inni twórcy inne style i chwała światu za to że jest różnorodny a nie monotonnie przeintelektualizowany (A mówię to świadomie choć jestem wielkim fanem Jarmusha)
    Dlatego wielkie brawa dla Clinta za to że pokazał jak z rzeczy małych i prostych można zrobić sztukę.
  • 8. Mieszko
    Movie review for Gran Torino
    Clint Eastwood is a famous film producer known in the whole world. The messages of his films have always universal meanings. The produciton entitled Gran Torino is an action movie.
    The movie is about Walt Kowalski who is Korean War veteran from Poland living in America. He’s an old, stubborn and honourable man. He dislike Asians and Blacks. The Movie starts at Walt’s wife funeral. After the funeral the asian family moved in. At first he disliked them. One night asian gang instigated Walts neighbour son to steal Kowalskis antique beautiful car – Gran Torino from 1972, but Walt catched neighbours son stealing. Firstly he was very angry and wanted to kill the boy, but when he cooled down the asian family feeled sorry for the boy and wanted to recompense it with help from son.
    Tha Movie raises many issues. The stereotype of old republican veteran was broken, in this movie Eastwood showed that old embittered man can besentimental too. The end of the movie showed the heroic death of Walt. He found a prefect solution for a problem with a gang, he decided to rescue the boy and the neighbourhood knowing that he is going to die. It was very touching.
    I’m impressed with the movies scenario and Eastwoods style of acting. I consider that it was very spectacular and succesful end of Clint’s career.

  • 9. Ilona
    wlasnie zamowilam ten film przez sms i jestem bardzo ciekawa,bo jak widze opinie sa rozne, spotykam sie z pozytywnymi i negetywnymi komentarzami na temat filmu, wiec nie moge sie juz doczekac kiedy go obejrze, Eastwood jako aktor i rezyser - jak dla mnie brzmi zachecajaco
  • 10. jolie
    film jedyny w swoim rodzaju, Clint Eastwood oraz jego gra aktoraska jest jedyna w swoim rodzaju i tego nie mozna kwestionowac... ja swoj egzemplarz dvd kupilam przez sms'a w one step, mozna rowniez zamowic wiele innych ciekawych pozycji - w sam raz nadajacych sie na swiateczne prezenty

  • 11. jolie
    na mikolajki kupilam swojemu chlopakowi perfumy (przez sms'a) bardzo sie ucieszyl:) zastanawiam sie czy kupić mu Gran Torina na dvd na swieta.... hmmm skoro tak wielu osobom sie ten film podoba, to pewnie i jemu tez sie spodoba:)
  • 12. Krzysiek
    Nie spodziewałem się zbyt wiele po tym filmie i jestem mile zaskoczony od chwili pojawienia się ,,Aż poleje się krew,, nie widziałem niczego bardziej porywającego .
    Ostatnie 5 min filmu jest wręcz zaskakujące.Rozpacz miesza się z uśmiechem na twarzy podczas czytania testamentu.POLECAM
  • 13. jms
    Świetny film, a zakończenie rewelacyjne! Od wielu lat jestem fanką Eastwooda i stwierdzam, że im starszy tym lepszy. Naprawdę polecam ten film.
  • 14. KoKoS
    Nigdy nie lubiłem filmów z Clint Eastwoodem i do tego filmu też podchodziłem sceptycznie ale wkońcu obejżałem bo został on mi polecony przez znajomego i powiem wam że film jest zaj... dawnego tak dobrego filmu nie oglądałem chociaż jestem wielbicielem horrorów . Naprawdę kozak film polecam !!!

Dodaj swój komentarz...

Przepisz dwa słowa z obrazka



© 2005-2012 Kinoskop.plWięcej w Kinoskop.pl: Filmy | Ludzie filmu | Redakcja | Polityka prywatności | Kontakt