Pobierz najnowszy plugin Flash

Recenzja filmu "Gorzkie mleko"

HISTORIA RODZINNA

Magda Bartczak

Nagrodzony Złotym Niedźwiedziem film Claudii Llosy to intymna opowieść o ciężarze pamięci jednostek i całych pokoleń. Historia młodej dziewczyny, która odziedziczyła po matce jej nieusuwalny smutek, przypomina o tym, że największymi ofiarami historii stają się zwykle ci, którzy nie mają na nią żadnego wpływu.

Wygrana 33-letniej reżyserki nie była chyba dla nikogo specjalnym zaskoczeniem. Od kilku lat najwyższe wyróżnienia na Berlinale trafiają w ręce twórców o skromnym dorobku, czasem nawet debiutantów. Berlińscy jurorzy coraz chętniej otwierają się też na kino spoza naszego kręgu kulturowego, o czym dobitnie świadczy fakt, że wśród nagrodzonych ostatnio tytułów znajdują się obrazy z Brazylii, Chin czy RPA. Wyliczenie to dotyczy rzecz jasna tylko Złotego Niedźwiedzia. Jeśli weźmiemy pod uwagę pozostałe berlińskie trofea, nasza lista zrobi się jeszcze bardziej multikulturowa. Peruwiańskie Gorzkie mleko dołączyło w zeszłym roku do wspomnianego zestawu docenionych filmów „egzotycznych", zgarniając jednocześnie Złotego Niedźwiedzia i nagrodę krytyki (FIPRESCI). Warto jednak zaznaczyć, że w filmie Llosy ten swoisty egzotyzm jest odczuwalny dużo mocniej niż w przypadku Elitarnych czy „Czarnej Carmen". Pierwszy rodzaj owego egzotyzmu przejawia się już na poziomie narracji - na poły naturalistycznej, na poły onirycznej. Drugi dotyczy samej fabuły filmu, dla której punktem wyjścia jest przede wszystkim historia Peru i jego mieszkańców. Bolesna przeszłość narodu zostaje tu przetwarzana przez następne pokolenia i zdaje się nie mieć końca. Ten drugi egzotyzm, wraz z powolnym rozwojem historii, znacznie się jednak zaciera ."Gorzkie mleko" wychodzi bowiem poza konkretną perspektywę geograficzną i staje się uniwersalną opowieścią o śladach terroru, który z podobną siłą może traumatyzować każde społeczeństwo.

W pierwszej scenie filmu widzimy drobną staruszkę, śpiewającą pieśń o własnym cierpieniu. Śpiewa o gwałtach, jakich dokonali na niej partyzanci ze Świetlistego Szlaku, którzy od lat 70. walczyli w Peru o władzę. Śpiewa też o tym, że właśnie z tej przemocy i bólu narodziła się jej córka. Kobieta wkrótce umiera i pozostawia dziewczynę samą z bolesnym dziedzictwem, z którego ta nie będzie umiała się wyzwolić. Nakarmiona przez matkę „mlekiem smutku", Fausta jest sparaliżowana strachem przed ludźmi, głównie przed mężczyznami. Chodząc po mieście, zwykle trzyma się daleko od innych, zbyt powolnym lub zbyt pospiesznym krokiem przemierza ulice, ma zalękniony i przygnębiony wzrok. Doskonała w tej trudnej roli jest Magaly Solier, która zagrała już w pierwszym, znacznie lepszym obrazie Llosy - "Madeinusie".

Podobnie jak tam, w „Gorzkim mleku" wyraźnie zaznaczona jest opozycja między światem mężczyzn i światem kobiet, ufundowana na strachu i wzajemnej obcości. Tak jak w „Madeinusie", mamy tu też do czynienia z drugą istotną opozycją. Pewnego dnia Fausta poznaje białą arystokratkę, zatrudnia się w jej rezydencji jako gospodyni. Łącząca ich relacja od początku zbudowana jest na mocno wyeksponowanej hierarchii. Wydaje się jednak, że łączy ich coś więcej, niż stosunek zawodowy: obie kobiety kochają śpiew. Podobnie jak we wcześniejszym filmie, opozycja między ich światami (prosta ludowa tradycja versus kultura) wydaje się nieusuwalna. O ile jednak w Madeinusie refleksja nad tą niemożnością spotkania kierowała się w bardziej niejednoznaczne rejony, to tym razem grzęźnie w licznych uproszczeniach. I tak jak rozszyfrowywanie przeszłości w wymiarze osobistym wybrzmiewa tu piękną i pozbawioną fałszu nutą, tak w wymiarze szerszej refleksji postkolonialnej nie wydaje się zbyt przekonujące.

Pomimo pewnej słabości tego wątku, obraz krewniaczki słynnego pisarza pozostawia po sobie duże wrażenie. Ogromną siłą „Gorzkiego mleka", poza świetną kreacją młodej aktorki, jest muzyka. To chyba właśnie dźwięki tego filmu - w większym stopniu niż obrazy - wnoszą do całej historii pierwiastki realizmu magicznego i pewnej łagodności. I choć trudno jest uwierzyć w przemianę głównej bohaterki, to wydaje się, że właśnie pieśni - również te gorzkie i smutne - mogą jej przynieść ocalenie.


Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Dodaj swój komentarz...

Przepisz dwa słowa z obrazka



© 2005-2012 Kinoskop.plWięcej w Kinoskop.pl: Filmy | Ludzie filmu | Redakcja | Polityka prywatności | Kontakt