Pobierz najnowszy plugin Flash

Recenzja filmu "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia"

WOJNA ŚWIATÓW

Krzysztof Czapiga

Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia (2008) Scotta Derricksona sztafaż gatunkowy kina science-fiction wykorzystuje jedynie jako pretekstu, by następnie skręcić w stronę kina katastroficznego. Wypada jednak z zakrętu i gubi swój sens.

„Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" to remake tak samo zatytułowanego utworu z roku 1951 w reżyserii Roberta Wise'a. Zdaniem wielu dał on początek pesymistycznej serii fantastyki naukowej kina lat 50. Apokaliptyczne utwory tamtych lat, często będące odbiciem ówczesnej sytuacji politycznej („Inwazja porywaczy ciał" /1956/ Dona Siegela), opowiadały o niespodziewanej inwazji z kosmosu. Do powracających tematów zaliczyć należy także motyw spotkania z obcą cywilizacją („Solaris" /1972/ Andrieja Tarkowskiego) czy kontaktu człowieka z maszyną (Łowca androidów /1982/ Ridley'a Scotta), w tle pojawiała się także wizja społeczeństwa przyszłości. Filmy te, realizowane przy skromnych budżetach, brawurowo wyrażały ludzkie lęki przed tym, co przyniesie przyszłość.

Jeśli ktoś lękał się wtedy o los kina sci-fi - były to troski jak najbardziej uzasadnione. Obecnie twórcy dysponują wysokimi budżetami, zwalniającymi ich od myślenia oraz, jako że zainwestowane w film pieniądze muszą się z nawiązką zwrócić, każącymi iść na liczne artystyczne kompromisy. „Dzień, w którym..." jest na to koronnym i bolesnym dowodem, obok na przykład goszczącego niedawno na ekranach Babylonu A.D. (2008) Mathieu Kassovitza. Interesujące metafory i intrygujące, uruchamiające myślenie niedopowiedzenia zastępują dosłowne, zrealizowane z użyciem efektów specjalnych sekwencje. Robiące może i wrażenie, lecz ulatniające się z pamięci wraz z momentem opuszczenia kina.

Najnowszemu filmowi twórcy Egzorcyzmów Emily Rose (2005) nie można odmówić przesłania. Problem w tym, że wszystko, co ma do powiedzenia z dużo lepszym skutkiem zostało wygrane już w pierwowzorze. Derrickson opowiada zatem raz jeszcze tę samą historię kosmity Klaatu (w tej roli tym razem Keanu Reeves), który przybywa uratować Ziemię, dla której wyniszczające zagrożenie stanowi ludzka rasa. Aby ocalić planetę, trzeba pozbyć się ludzi - przekonanych o swej sile, a w rzeczywistości bezradnych i bojaźliwych. Przyspieszają oni własną zagładę, ponieważ czuwający nad bezpieczeństwem Klaatu potężny robot zademonstruje swą siłę i odpowie ogniem dopiero wtedy, gdy liczne wojska zaatakują go pierwsze. Atak ze strony ludzi będzie więc przejawem nie siły, lecz słabości.

Nietrudno odczytać „Dzień, w którym...", jako wyraz współczesnych nastrojów politycznych. W jednej ze scen profesor Barnhardt (John Cleese) w dyskusji z Klaatu zauważy, że prawdziwy przełom i wielka zmiana może nastąpić dopiero, gdy staniemy w obliczu zagłady. Kryzys finansowy, wojna w Iraku i Afganistanie, utrata dominującej pozycji światowego arbitra przez Stany Zjednoczone kosztem między innymi rosnących w potęgę Chin - to nasz współczesny Armagedon. I równocześnie największe wyzwania, jakim musi sprostać zaprzysiężony niedawno Barack Obama. Podążająca krok w krok za Klaatu Helen (Jennifer Connelly) niestrudzenie powtarza, żeby zatrzymał on zagładę ludzi, ponieważ możemy się zmienić. Obama zapewne odpowiedziałby jej: „Yes, we can".

„Dzień, w którym..." zbyt łatwo ulega optymistycznym nastrojom, związanym z pierwszym czarnoskórym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Wartościowe kino sci-fi celuje bowiem w wygranie niepokojów i lęków, zasiewając w finale uwierające ziarno niepokoju. „Dzień, w którym..." jest więc raczej kinem katastroficznym, gdzie obejrzymy zrealizowane z rozmachem sceny destrukcji najlepiej rozpoznawalnych miejsc naszej planety. Jako sci-fi zdecydowanie zawodzi. Dzień, w którym powstanie sensowny remake jeszcze przed nami.


Jak do tej pory 1 komentarz

  • 1. garfield
    mi sie film podobal,reeves idealnie nadaje sie do roli kosmity...ogladalam film 2 razy...pozdrawiam...

Dodaj swój komentarz...

Przepisz dwa słowa z obrazka



© 2005-2014 Kinoskop.plWięcej w Kinoskop.pl: Filmy | Ludzie filmu | Redakcja | Polityka prywatności | Kontakt