Joan Burrows (Angela Bettis) po szesnastu latach nieobecności wraca do swojego rodzinnego miasteczka w Colorado, by spędzić nadchodzące święta z bratem i siostrzenicą. Niestety, powrót do miasta przywołuje w jej pamięci tragiczne wydarzenia z przed lat, kiedy to wraz z przyjaciółką Susie została uwięziona i poddana przerażającym torturom przez miejscowego właściciela zakładu pogrzebowego Bishopa (Ben Cotton). Joan udało się co prawda wyjść z całej sytuacji z życiem, jednak cena jaką zapłaciła za ocalenie, była niezmiernie wysoka.
Kilkanaście lat po tych wydarzeniach w mieście znów dochodzi do serii tajemniczych morderstw - giną kolejno uczniowie lokalnego liceum. Ponadto, gdy przerażona wydarzeniami Joan próbuje odkryć, czy mordercą nie jest przypadkiem jej dawny oprawca odkrywa, że w byłym zakładzie pogrzebowym nowy właściciel urządził muzeum ku pamięci Bishopa. Jej zaangażowanie w poszukiwania zabójcy nieoczekiwanie ściąga na nią samą poważne kłopoty - kobieta zostaje przez policję uznana za niepoczytalną.
Blizna (2007) miała być przerażającym filmem grozy. Niestety, zamysł twórców nic a nic się nie powiódł. Sytuacji nie ratuje nawet fakt, że film jest pokazywany w technice 3D, która w zamiarze powinna zwiększyć wrażenie realności i podsycać napięcie. Zamiast momentów zaskoczenia i przerażenia widz otrzymuje typową i dość wątłą fabułę plus kiepski popis aktorski. Owszem, jak na prawdziwy film grozy przystało, akcja dzieje się głównie nocą i krew leje się strumieniami, ale wszystko to jest do granic możliwości sztuczne i wyjątkowo przewidywalne. Cóż, film jest potwierdzeniem na to, że aby widza naprawdę przestraszyć nie wystarczy pokazać kilku zmasakrowanych ciał i obciętych języków. Nawet jeśli są one pokazane w trój wymiarze, bo efekt na sali kinowej zostanie osiągnięty zgoła odmienny. Zamiast krzyków i westchnień przerażenia pojawi się cichy, tłumiony z grzeczności chichot...




Film nie trzyma żadnej atmosfery - zero strachu -śmiech na sali
Koniecznie chciałam obejrzeć nowe 3D i porównać z tym co kiedyś widziałam. 20 lat temu w kinach pokazywano radzieckie filmy trójwymiarowe( takie po 20 minut) Jak dla mnie to te radzieckie były lepszej jakości......
a zresztą przecież ideały nie istnieją:)
flim mi sie srednio podobal :p