Pobierz najnowszy plugin Flash

Recenzja filmu "30 dni mroku"

W MROKU SALI KINOWEJ…

Krzysztof Czapiga

„30 dni mroku" zaskakująco sprawnie łączy ze sobą wywoływany przez thriller niepokój ze strachem, który wzbudza horror oraz obrzydzeniem, jakie powoduje kino gore.

Wampiry często goszczą ostatnio na ekranach kinowych i telewizyjnych. O ile jednak Zmierzch przedstawiał wampira jako rozdartego wewnętrznie, wrażliwego nastolatka, a w „Czystej krwi" wampiry były starającą się wieść normalne życie społeczną mniejszością, o tyle w „30 dniach mroku" są już brutalnymi bestiami. W filmie Davida Slade'a kierują nimi pierwotne instynkty, każące zabijać znienacka, szybko i skutecznie. Są nieokiełznaną siłą, pragnącą obrócić pozbawione na trzydzieści dni słońca miasteczko Barlow, najbardziej na północ wysunięty punkt Stanów Zjednoczonych, w pył. Przy okazji wymordować wszystkich ludzi, którymi zresztą pogardzają.

Już od pierwszych scen reżyser skutecznie zasiewa ziarno niepokoju. Nie zapominając przy tym o nakreśleniu wyrazistych sylwetek postaci, aby ich los nie był widzowi obojętny. Oto miejscowy szeryf Eben Oleson (Josh Hartnett) tuż przed zapadnięciem trzydziestodniowej nocy przyjmuje zgłoszenia o brutalnych rozbojach, dokonanych w różnych miejscach miasta. Zarówno sprawcy, jak i ich motywacje pozostają zagadką. Raczej nie jest to bowiem ktoś z miejscowej, znającej się wzajemnie społeczności. Najbliższa osada oddalona jest o 130 kilometrów, a wszystkie samolotowe przyloty są rejestrowane. Odpowiedź na to pytanie poznamy równocześnie z wyłonieniem się z cienia pierwszej spragnionej ludzkiej krwi bestii...

Początkowe sceny filmu zrealizowane są zgodnie z regułami horroru, liczy się zatem zaskoczenie. I trzeba twórcom oddać, że straszą skutecznie i w momentach, których nie sposób przewidzieć. Gdy bohaterowie trafią do klaustrofobicznego strychu, wraz z nimi poczujemy się odcięci i odosobnieni od świata zewnętrznego. Dreszcze wywoła dobywający się z zewnątrz strzał z pistoletu, krzyk pozbawianej życia ofiary, odgłos stąpania przechadzającego się po dachu wampira. Wycieczką do piekła okaże się zwyczajne zejście piętro niżej do łazienki. Gdy bohaterowie opuszczą dające poczucie bezpieczeństwa schronienie, twórcy uraczą nas sekwencjami bardzo krwawymi i sfilmowanymi z godną podziwu maestrią.

30 dni mroku unurzany jest w mrocznym, niemal nihilistycznym klimacie. Ratunek nie przybędzie, malejąca w zastraszającym tempie grupka żywych zdana będzie tylko na siebie. W takim oto świecie nie może być łatwego, mamiącego happy endu. Gdy jedna z kobiet, stojąc twarzą w twarz z bestią w wampirzej skórze wezwie na pomoc Boga, przed śmiertelnym ciosem usłyszy jedynie: „Jakiego Boga? Boga nie ma". „30 dni mroku" dla fanów krwawych slasherów pozostają pozycją, której nie tyle wstyd, co po prostu szkoda nie znać.


Jak do tej pory 4 komentarze

  • 1. ja
    ale szmira,szkoda hajsu,skąd te 4 gwiazdki?
  • 2. adka
    popieram kolegę,lipa,dobrze że na ovguide to obejrzałam bo by kasy było szkoda...
  • 3. :P
    Gorszego filmu dawno nie widziałem...
  • 4. MARLENKA
    BEZNADZIEJNY TO MALO POWIEDZIANE!!!!
    TNDETA NAGRANA TANIM KOSZTEM!!!!
    ZERO EFEKTOW, CHRAKTERYZACJI, FABULA DO D...!!!!

Dodaj swój komentarz...

Przepisz dwa słowa z obrazka



© 2005-2012 Kinoskop.plWięcej w Kinoskop.pl: Filmy | Ludzie filmu | Redakcja | Polityka prywatności | Kontakt